Uwielbiam patrzeć na ludzi, którzy pokonują własne słabości, Jurek Lipczyński, triathlon, Spiropharm Marathon Project, maraton

Poznajcie Jurka. To on zadba o treningi naszych reprezentantów przed maratonami w Londynie i Bostonie. Jak z ruchliwego dziecka stał się triathlonistą i trenerem? – przeczytajcie rozmowę z nim.

Spiropharm: Jesteś trenerem biegania. Jak to się zaczęło, skąd w Twoim życiu wzięło się bieganie?

Jurek Lipczyński: Bieg jako naturalna forma ruchu jest w każdym z nas. U mnie, słuchając opinii moich rodziców, rozwinęła się bardzo szybko. Byłem bardzo ruchliwy i rodzice mieli ze mną sporo kłopotów. Moją ruchliwość postanowili ukierunkować, zaczęło się od piłki nożnej, potem było bieganie, następstwem, którego jest triathlon, który uprawiam od kilku lat. Po studiach i osobistych doświadczeniach w sporcie, naładowany pozytywną energią i chęcią zmieniania świata, pomyślałem, że wiedzą trzeba się dzielić. Zaczęło się od propozycji mojej znajomej, bym pomógł jej osiągnąć wymarzony rezultat. Agnieszka trenowała amatorsko bieganie i chciała usystematyzować swoją pracę. Podjąłem wyzwanie i po kilku miesiącach treningu Aga zameldowała się na mecie z czasem, który przerósł jej najśmielsze oczekiwania.

Byłeś skuteczny i pomyślałeś, to dobry kierunek rozwoju. Pochwal się swoimi sukcesami biegowymi oraz swoich podopiecznych.

Obecnie koncentruję się na przygotowaniach do kwalifikacji na Mistrzostwa Świata w triathlonie. To ogromna praca i jestem w trakcie realizacji planu, który zakłada zbliżenie się do limitów jakie należy uzyskać, by móc wystartować na pełnym dystansie Ironmana na Hawajach. Jeśli chodzi o sukcesy moich podopiecznych to każdy poprawiony czas i przepracowany trening jest ogromnym sukcesem. Na przykład Jacek, który na pełnym dystansie Ironmana poprawił czas o ponad godzinę. Basia, która gdzie się nie pojawi jest brana pod uwagę jako kandydatka do walki o podium, jak nie w Open to w kategorii wiekowej. Są moi biegacze z krakowskiego klubu CF Kraków, którzy na początku nie mogli przebiec 5 km, a teraz poprawiają rezultat za rezultatem – w bieganiu, ale także w zawodach crossfitowych.

Skąd bierzesz siłę i motywację do działania? Jak dopingujesz swoich podopiecznych?

Moja motywacja bierze się z pasji. Uwielbiam patrzeć na ludzi, którzy pokonują własne słabości. Umiem wczuć się w ich położenie i zmotywować do wysiłku. Wierzę w to, że każdy może spełnić swoje marzenie. Od dziecka byłem bardzo wymagający – w stosunku do siebie oraz innych. Moi koledzy na pewno pamiętają co się działo na boisku, gdy potrzebna była zwycięska bramka 🙂 Bardzo wierzę w to, że siła jest w każdym z nas. Kiedyś bardzo bliska mi osoba wypracowała u mnie pewien sposób na motywowanie, stosuję tę metodę zarówno u siebie, jak i u osób, z którymi trenuję.

Zdradzisz tę metodę?

Staram się na kilka minut przed startem wywołać u zawodnika „odcięcie” od otaczającego go tłumu ludzi. Skupiam jego uwagę na tym, jak wiele czasu poświęcił na przygotowania, jak ciężko pracował i jak bardzo dobrze wyglądał na ostatnich treningach czy sprawdzianach formy. Korzystamy z wizualizacji. Proszę o to, by wyobraził sobie, jak łatwo pokonuje kilometry, jak swobodnie biegnie, jak widzi siebie wśród wiwatujących kibiców. Jeśli ktoś potrafi naprawdę zaangażować się w ten model treningu mentalnego, znacznie łatwiej poradzi sobie ze stresem związanym ze startem.

Co robisz na co dzień? Czy jesteś zawodowym trenerem, czy pracujesz też w innym zawodzie?

Z racji ukończonych studiów na krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego jestem wykładowcą w Studium Wychowania Fizycznego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie i trenerem w Międzyszkolnym Ośrodku Sportowym, gdzie zajmuję się pracą z dziećmi. Trenowanie triathlonistów i biegaczy jest wkomponowane w mój schemat dnia i można powiedzieć, że zajmuje mi tyle samo czasu co praca na uczelni czy w ośrodku.

Masz jeszcze czas na jakieś hobby poza bieganiem? Co wtedy robisz?

W wolnym czasie uwielbiam bawić się z moimi dziećmi Karolinką i Kubusiem, którzy są dla mnie najważniejsi. W tym roku chcę rozpocząć z Karolinką wprowadzenie do biegania. Najlepiej jest to robić w formie zabawy i w ten sposób „przemycać” wartościowe nawyki. Kubuś jest jeszcze „wolnym elektronem” i ciężko go ukierunkować na jakieś zadania, bo po przebiegnięciu 5 metrów zapomina po co biegł 🙂 Jeśli mam chwilę dla siebie, lubię po prostu się wyciszyć w jednym z moich ulubionych miejsc.

Twoje motto? Postaci albo historie, które Cię inspirują?

„Sometimes darkness, can show you the light” – to zdanie mówi, jak należy patrzeć na życie, gdy dzieje się coś nie po naszej myśli. Czasami wydaje nam się, że jest źle i mrocznie, a właśnie wtedy możemy zobaczyć to, co dla nas jest kluczowe. Albo zechcemy znaleźć w sobie siłę albo nie. Osobami, które ogromnie mnie inspirują są nasi olimpijczycy. Swoją ciężką pracą, talentem i godzinami przepracowanymi na treningach walczą każdego dnia, by być najlepszymi. Jestem z nich bardzo dumny, obojętne czy jest to triathlonistka Agnieszka Jerzyk czy tenisistka stołowa Patrycja Partyka. Zawsze wszystkim kibicuję i ogromnie podziwiam.

Udział w World Marathon Majors to też nie lada wyczyn. Czym jest WMM?

World Marathon Majors to organizacja, która powstała w 2006 roku i zrzesza sześć maratonów: Londyn, Boston, Nowy Jork, Chicago, Berlin oraz Tokyo. Są to zawody niezwykle istotne przede wszystkim dla zawodowców, którzy rywalizują ze sobą w okresach dwuletnich. Zwycięzcy w kategorii kobiet i mężczyzn otrzymują ogromne nagrody finansowe, około 500 tys. dolarów. Amatorzy, którzy chcą w tych maratonach wziąć udział muszą liczyć się z tym, że będą musieli osiągnąć określony rezultat w swojej kategorii wiekowej. Nie jest to takie proste, biorąc pod uwagę fakt, że nawet uzyskując czas kwalifikacji można nie zostać zaproszonym ze względu na brak miejsc na określonym maratonie.

Basia i Tomek, uczestnicy Spiropharm Marathon Project pobiegną w WMM. Będziesz ich przygotowywał. Jak będą wyglądać treningi?

Basia i Tomek są w treningu od dłuższego czasu. Obydwoje mają za sobą starty w maratonach dlatego obecnie skupimy się na dopracowaniu optymalnej formy na starty. W marcu mamy sprawdziany na dystansie półmaratonu. Basia startuje 19 marca w Krakowie, a Tomek tydzień później w Warszawie. Obydwoje mają postawione cele i spokojnie mają realizować plan. To ostatnie takie sprawdziany przed Bostonem i Londynem, gdzie pobiegną. Po całym cyklu przygotowań pozostanie tylko zejście z obciążeń treningowych i oczekiwanie na nadejście optymalnej formy w kwietniu.

Jak oceniasz ich szanse?

Obydwoje wiedzą, jak mocno mogą pobiec. Są na tyle doświadczonymi maratończykami, że realizacja założeń nie powinna być problemem. Jeśli zdrowie pozwoli i nie stanie się nic czego nie bylibyśmy w stanie przewidzieć, myślę że poradzą sobie doskonale. Mają charaktery do walki i na pewno żadne z nich łatwo się nie podda.

mm

Ewa Stępień

Certyfikowany trener i coach. Ma za sobą kilkanaście lat pracy w mediach jako dziennikarz medyczny. Zdrowym odżywianiem fascynuje się od kilku lat. Ukończyła kurs dietetyki. Trenuje tai-chi, biega i pływa. Autorka wielu tekstów na temat zdrowego stylu życia na łamach czasopism takich jak Benefit i Focus oraz portalu polki.pl. Zarówno u siebie, jak i u innych skupia się na mocnych stronach. Dostrzega drobne, codzienne sukcesy. Jako health partner pracuje w programie Spirolife Slim oraz Spirolife Active.

Uwielbiam patrzeć na ludzi, którzy pokonują własne słabości
Udostępnij
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *