jakość relacji

Ty mnie do zawału doprowadzisz! – czyli małżeństwo kontra zawał.

Jak wiele dotychczas przeprowadzonych badań, również nasze ankiety czarno na białym pokazują, iż osoby z niewydolnością mieśnia sercowego lub po zawale, to przeważnie osoby żyjące w związkach, głównie małżeńskich.

Przyjęło sie już nawet myślenie, że to żona, mąż lub ktoś bliski, wykańcza drugą stronę. Niestety często dochodzi do wykrzykiwania wręcz komunikatów: Przez ciebie zawału dostanę! Serce mnie przez Ciebie boli! Wpędzisz mnie w końcu do trumny!

Tymczasem, jak pokazują badania Fincham F.D., Beach S.R. Conflict in marriage: implications for working with couples: „Istnieje wiele dowodów na to, że osoby zamężne są zdrowsze od osób niezamężnych, ale konflikty małżeńskie zwykle wiążą się z gorszym stanem zdrowia. Zła jakość relacji małżeńskich analizowana jest przede wszystkim pod kątem zwiększenia ryzyka chorobowości i umieralności w wyniku chorób układu krążenia.”

Teraz proszę się przyznać, kto skupił się na stwierdzeniu: konflikty małżeńskie zwykle wiążą się z gorszym stanem zdrowia? No właśnie. Cały sęk w tym, że kluczowe jest tu inne stwierdzenie, które jeśli poświęcimy mu należytą uwagę, zaprocentuje bardzo szybko. Jakość relacji – to są słowa, na których należy się skupić. To nie małżeństwo, czy jego brak, nie nadgorliwy rodzic, nie najbliższa osoba odpowiada za nasz stan samopoczucia. Sami za to odpowiadamy. To jak budujemy relacje, jak odpowiadamy na dane zachowania, jakie mamy strategie radzenia sobie z emocjami.

W badaniach dotyczących nadciśnienia tętniczego, A. Czachaj i K. Małyszczak wskazują na reaktywność, „… definiowana jest jako stopień reakcji układu krążenia na bodziec stresujący. Osoby z nadmierną reaktywnością układu krążenia odpowiadają na działanie nawet niewielkich bodźców stresujących nasilonymi epizodami pobudzenia układu współczulnego i pobudzenia osi podwzgórze–przysadka–nadnercza. Częste występowanie tego zjawiska, także podczas nieporozumień i kłótni małżeńskich, może prowadzić do rozwoju utrwalonego nadciśnienia tętniczego.” 

Reaktywność kardiologiczna to nadal temat otwarty, wskazuje on jednak na czynnik predysponujący dany organizm do zachorowalności na choroby układu krążenia. Na ile mamy na niego wpływ, pokażą zapewne kolejne badania, tymczasem jednak, możemy pracować nad jakością tworzonych przez nas relacji. Mamy to szczęście, że w obecnych czasach dostępnych jest wiele materiałów na ten temat m.in. książek, wywiadów, nagrań.

Najprostsza rzecz jaką możemy zrobić, to złapać oddech zanim kłótnia na dobre rozgorzeje i poprosić o to druga stronę:

– Słuchaj, nie sądzisz, że ta rozmowa idzie w złym kierunku? Czuję, że zaraz zmieni się w kłótnię i nie rozwiążemy tego problemu. Co powiesz na przerwę?

Bywa, że schemat ten trzeba będzie powtórzyć wielokrotnie, zanim rozwiążemy konkretny problem. Emocje bardzo łatwo biorą górę i nawet nie wiemy kiedy, jedno raniące zdanie, goni drugie.

Grunt, to się zatrzymać.

Oddech (przerwa powinna trwać, aż do stwierdzenia przez obie strony, gotowości do podjęcia tematu)

Powrót do tematu głównego.

Znów nas znosi.

Oddech.

Temat główny.

Itd.

Wszelkie tematy poboczne, ukryte za raniącymi komentarzami, można przerobić podczas oddzielnej rozmowy. Jeden temat na jedno posiedzenie, aż do uzyskania przez obie strony satysfakcjonującej jakości relacji.

Dlaczego warto to zrobić?

Najprostsza odpowiedź, to: BY ŻYĆ.

Złość, wrogość, lęk oraz przygnębienie to uczucia, które nieodłącznie towarzyszą sytuacji stresującej, jaką jest kłótnia. „Badania nad tymi emocjami oraz nad stresem, tak u ludzi, jak i w modelach zwierzęcych, wskazują na ich istotny wpływ na skurczowe i rozkurczowe wartości ciśnienia tętniczego krwi. Wrześniewski i Lepczyński, obserwując dynamikę zmian poziomu ciśnienia tętniczego u pacjentów po zawale mięśnia sercowego, wykazali, że po 25 minutach od końca działania stresora nadal utrzymuje się ono powyżej pomiaru wyjściowego. W grupie zdrowych osób powrót do wartości wyjściowych miał miejsce w ciągu 5 minut od zakończenia działania stresora.” 

Jeśli więc mleko się rozlało i masz już za sobą zawał lub zdiagnozowano u ciebie niewydolność mięśnia sercowego, to mimo wszystko jest to dobry czas na rozpoczęcie budowania relacji dających poczucie wspólnoty, bezpieczeństwa, miłości. Dla dodatkowej motywacji, polecam zapoznać się z jeszcze jednymi wynikami badań opublikowanymi przez  Oxford University Press:

„Ryzyko zgonu z powodu chorób układu krążenia było trzykrotnie wyższe wśród osób niezamężnych i nieposiadających bliskich krewnych w porównaniu z osobami pozostającymi w związkach małżeńskich, szczególnie charakteryzujących się dobrymi relacjami emocjonalnymi.”

 

Literatura:

Olszewska K., Tobiasz-Adamczyk B., Kawecka-Jaszcz K. Stres a nadciśnienie tętnicze w związkach małżeńskich. Stress and hypertension in married couples. Nadciśnienie Tętnicze rok 2009; 13 (4): 281-285.

Fincham F.D., Beach S.R. Conflict in marriage: implications for working with couples. Annu. Rev. Psychol. 1999; 50: 47–77

Chachaj A., Małyszczak K. Czy określone cechy osobowości mogą prowadzić do wystąpienia nadciśnienia tętniczego? Nadciśnienie Tętnicze 2008; 12 (4): 300–308.

Wrześniewski K., Lepczyński P. Wzory reagowania emocjonalnego w sytuacjach stresowych i ich związek z chorobą somatyczną. Pol. Tyg. Lek. 1985; 40: 1285–1289.

Berkman L.F., Glass T. Social integration, social networks, social support, and health 2000. W: Berkman L.F., Kawachi I. (red.). Social epidemiology. Oxford 2000; 137–173.

mm

Agnieszka Smoła

Doświadczony pedagog i coach. Od kilku lat z sukcesem prowadzi coaching indywidualny. Wspomaga klientów w poszerzeniu samoświadomości, wyrabianiu nowych nawyków, niwelowaniu siły blokujących przekonań, motywuje do osiągania wyznaczonych celów. Fascynuje ją zdrowy styl życia.

Ty mnie do zawału doprowadzisz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *