Do której grupy należysz:

Tych co wracają z wakacji z depresją? Tych co wracając planują już kolejne? Czy tych pełnych życia i chęci działania?

Skoro robisz zdziwioną minę, to znak, że jesteś z pierwszych dwóch lub z pogranicza typu: „Depresja to nie, ale mogły by trwać dłużej.”

Post Holiday Tension – PHT, czyli napięcie pourlopowe, zwane również depresją powakacyjną jest udziałem 70% Europejczyków. Zalecane zazwyczaj działania dotyczą reagowania po fakcie, ja zaś z doświadczenia polecam profilaktykę, zgodnie z zasadą zapobiegaj, a nie lecz.

Dlaczego nie umiemy odpoczywać?

W pierwszej kolejności są wzorce. Nie wiem jak wy ale dla mnie wyjazdy na wakacje przez długi czas oznaczały zwiedzanie, chodzenie, wstawanie na czas. Taki pośpiech by czegoś nie przegapić, a czas dany na urlop wysycić do cna. Typ ten „wypoczynku” aplikowałam sobie zamiennie z leniwym polegiwaniem na plaży, czy nad basenem. Obrazu tego dopełniało podejście: „Z dobrych wakacji wraca się co najmniej 3 kg do przodu.”. Efekt myślę, że sporo osób zna. Murowana deprecha, bo organizm zmęczony, bo nie wszystko widziałam, bo hotel nie spełnił oczekiwań, a na domiar złego była brudna wykładzina w holu.

Tu właśnie wchodzą oczekiwania i porównywanie. Tak jak pierwsze mogą nas wspierać w zorganizowaniu sobie potrzebnych do pełnego wypoczynku warunków, drugie nijak nie wspomogą. Porównywanie doprowadza najszybciej do frustracji i niezadowolenia, nawet jeśli jedziemy po raz drugi w to samo miejsce, nie gwarantuje nam to nic. Zmieniają się ludzie, warunki a przede wszystkim my sami, oczywistym jest więc, że wrócimy z innymi doświadczeniami.

Preludium do powyższych stanowią plany, a dokładniej ich brak lub nadmiar. Plany, te co ważne, dzielą się jeszcze na dwoje, troje lub więcej, tak że koniec końców część urlopowiczów wraca z fochem, część z względną radością i tylko najmłodsi szczerze się cieszą z minionego urlopu.

Odpoczywać tak by odpocząć.

Proponuję zacząć od spisania jakie czynności nas relaksują. Ważne, by zapisać wszystko co przyjdzie do głowy, można na to poświęcić nawet kilka dni. Nie warto ograniczać się do: spanie, opalanie, zwiedzanie, dobre jedzenie, ale warto włączyć wspomnienia, wypisać wszystkie rzeczy, na które na co dzień nie mamy czasu. Następnie należy przeanalizować, które elementy można włączyć do wakacyjnych aktywności. To zarysuje nam obraz odpowiadający na pytania: Co robić?

Skoro pojawił się czasownik proponuję wesprzeć go przymiotnikiem – pasjonujący, w myśl zasady że wszystko co opiera się na pasji daje nam poczucie odrealnienia. Wyłącza nas na chwilę ze świata, z życia, z codzienności. A czy nie tego oczekujemy od urlopu?

Kompromis czy wakacje osobno?

Tu pojawia się rzeczownik (skoro już weszłam w tryb polonistki), czasem jest to dużo rzeczowników, każdy ma to samo pragnienie, ale różne ścieżki. Warto przemyśleć z kim nam się najlepiej odpoczywa i o ile to możliwe, zaplanować wspólny urlop. W sytuacji zaś, gdy decyzyjność straciliśmy wraz z cudem rozmnożenia, warto zadbać by każdy miał możliwość zrealizowania jednego elementu z własnej listy.

Kwestia kompromisu może stanowić uzupełnienie do powyższego, jeśli bowiem dostosujemy urlop w pełni do kompromisu, nikt nie osiągnie błogiego poczucia relaksu. W przypadku zaś, gdy to miejsce spędzania urlopu jest kwestią sporną proponuję przykładowo: Grecja – Norwegia (kompromis byłby w Polsce 😉 ), rozwiązanie Norwegia – z możliwością odbycia kursu nurkowania (element z list zwolennika Grecji).

Mikrowakacje.

Bywa i tak, że mamy na prawdę mało czasu na urlop, bardzo ograniczony budżet i ogromną potrzebę wypoczynku. Co wtedy? Moja rada – zwolnij, ale nie przestawaj się ruszać. Nie spiesz się, wstawaj leniwie, wyjdź z domu, wypij spokojnie herbatę. Unikaj telewizji, telefonu, tylko na muzykę masz dyspensę. Pozwól umysłowi odpoczywać, spraw sobie przyjemność ale skup się na jednym zadaniu na raz. Wybierz czynność na którą normalnie nie masz czasu i delektuj się nią. Nie przeznaczaj tego dnia na zaległą wizytę u cioci, ani na naprawę gniazdka, które wypadło miesiąc temu w niewiadomych okolicznościach. Jeśli od dawna marzy Ci się poczytać gazetę w łóżku, pijąc aromatyczną kawę, to jest właśnie ten dzień!

Jakość naszego wypoczynku zależy od nas samych. To nie kwestia miejsca ani czasu tylko czynności, których się podejmujemy. Świadomie zaplanowany urlop również może obfitować w działania spontaniczne, w tym wypadku bowiem „świadomie” – odnosi się do naszych potrzeb a „plan” – do decyzji ich zrealizowania. Powodzenia urlopowicze. Udanego wypoczynku 🙂

mm

Agnieszka Smoła

Doświadczony pedagog i coach. Od kilku lat z sukcesem prowadzi coaching indywidualny. Wspomaga klientów w poszerzeniu samoświadomości, wyrabianiu nowych nawyków, niwelowaniu siły blokujących przekonań, motywuje do osiągania wyznaczonych celów. Fascynuje ją zdrowy styl życia.

Relaks w czasie wakacji? Tak! To jest możliwe.
Udostępnij
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *