kleszcz

Ach ten czerwiec… słoneczny. Wręcz idealny, by zeskoczyć z kanapy i wyjść z domu. Wszystko wokół sprzyja aktywności. Na horyzoncie pojawiają się sezonowi biegacze. I biegają. Dzielnie biegają. Przez pola. Przez łąki i lasy. Niestraszne im chaszcze, ni gęste trawy. Nie boją się niczego, choć… bać się powinni. Bo w chaszczach czai się ON. Zaciera odnóża i czeka na świeżą krew. Już wiecie. To kleszcz. Szuka jelenia, ale tych w lasach jest coraz mniej, więc nie gardzi mniejszym ssakiem. Takim biegaczem na przykład.

Wbił się i co?

Okres maja i czerwca to nie tylko wzmożona aktywność osobników z gatunku homo sapiens, ale również okres żerowania kleszcza. Jak na ironię, ta krwiopijcza bestia też lubi, gdy jest ciepło i przyjemnie. Dlatego, gdy ze źdźbła trawy kleszcz trafi na łydkę biegacza, od razu wędruje w najbliższe zaciszne miejsce z cienką skórą, w którą mógłby się wbić. A później? Stara, znana historia. Wbija się niepostrzeżenie, bo w ślinie skubaniec ma środek znieczulający i… ssie. Chciałoby się powiedzieć „ssie, aż pęknie”. Ale niestety nie pęka. Może zwiększyć swoją objętość nawet dwustukrotnie, a później po prostu odpada i szuka następnego jelenia. Kleszcz syty, kleszcz zadowolony.

Jasne. Każdy lubi zjeść. I może nikt nie miałby draniowi tego za złe, gdyby nie fakt, że podczas posiłku kleszcz może wpompować do ciała swojej ofiary patogeny wywołujące chociażby boreliozę czy kleszczowe zapalenie mózgu. Tutaj żarty się kończą, a zaczynają się poważne rady dla biegaczy i spacerowiczów.

Co robić?

Po pierwsze. Lubisz biegi przełajowe? Zakryj ciało. Przyodziej długie rękawy i zakryj łydki. Może będziesz mniej atrakcyjny dla innych biegaczy, ale też mniej atrakcyjny dla kleszcza.

Po drugie. Gdy wracasz z joggingu, obejrzyj dokładnie swoje ciało. Wytęż wzrok i sprawdź każdy zakamarek! Najmniejsze osobniki mogą mieć pół milimetra. Szybki prysznic nie załatwi sprawy. Aparat gębowy kleszcza to nie przelewki. Gdy wbije się w skórę, nie odpuszcza pod wpływem pieszczot strumienia wody.

Po trzecie. Znalazłeś go zakleszczonego w skórze. Polubił Cię. Oczywiście możecie nawiązać relację, ale zwiastuję Wam relację toksyczną. Lepiej pozbyć się go jak najprędzej. Najlepiej pęsetą, chwytając bezpośrednio przy skórze i pociągając pionowo w górę. Bez wykręcania. To nie kapsel od butelki. Po wszystkim odkaź ranę. Masz wątpliwości lub jakąś część kleszcza została w skórze? Prędko udaj się do lekarza.

Po czwarte. Po usunięciu niechcianego kolegi, obserwuj się przez kilka tygodni. Jeżeli w miejscu ukąszenia pojawi się na skórze czerwony okrąg, jak najszybciej skonsultuj się z lekarzem. Może być to rumień wędrujący – objaw boreliozy.

Kleszcz – czego nie robić?

Na koniec przestroga. Nie smaruj kleszcza masłem ani żadnym innym tłuszczem. Benzyna i alkohol też nie przekonają go, żeby się odczepił. Przypalanie również jest bardzo złym pomysłem. Tego typu działania powodują u kleszcza silne niezadowolenie. Do tego stopnia, że zaczyna być bardzo wylewny i wymiotuje do wnętrza organizmu ofiary. Nic dobrego z tego nie wynika, a masła szkoda.

mm

Piotr Szmidt

Doświadczony trener i pedagog. Rozpoczynał pracę jako wykształcony ratownik medyczny. Wierzy, że w zarządzaniu stresem kluczowa jest samoświadomość oraz znalezienie odpowiednich metod, które redukują odczucie napięcia. Jest przekonany, że w zmianie nawyków na lepsze najważniejsza jest właściwa motywacja. W Spirolife jest health partnerem w ramach dwóch programów: Spirolife Balance oraz Spirolife Detox.

Co w trawie piszczy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *