bieganie trening kobieta maraton

Zaczynasz biegać, wstajesz z przysłowiowej kanapy, przywdziewasz odpowiednie obuwie i strój, wybierasz cel lub kierunek, biegniesz. OK najpierw idziesz, po chwili wchodzisz w truchcik i powoli wydłużasz krok. Teraz już biegniesz, skupiasz się na krokach i oddechu. Zaczynają pojawiać się pierwsze objawy zmęczenia, ale jeszcze przebiegniesz kawałeczek, i jeszcze kawałeczek. Zwalniasz i biegniesz jeszcze troszkę, powłóczysz nogami i już prawie nie biegniesz. Idziesz. Łapiesz oddech. A co czujesz poza ciałem? Kiedy radość ruchu zmieniła się w walkę z samym sobą?

Gdzie kończy się przyjemność a zaczyna orka na ugorze

To jest ten moment, w którym uaktywnia się wewnętrzny mechanizm obronny. Przechodzisz z trybu wysokiej motywacji, do podświadomego podważania sensu wyznaczonego celu. Oczywiście endorfiny już się uwalniają i czujesz się świetnie, co więcej ten stan utrzyma się jeszcze jakiś czas a jego wspomnienie zadziała, jako mały motywatorek przy kilku kolejnych podejściach. ALE nie pomoże Ci to utrzymać stałego poziomu motywacji.

Kaizen czyli zmiana na lepsze

Może więc zamiast rzucać się na głęboką wodę własnego ego, lepiej postawić na długofalową strategię. Kaizen to ciągłe doskonalenie i jedną z jego najistotniejszych cech jest to, że duże rezultaty są efektem wielu mniejszych zmian, nagromadzonych w czasie.  Wiele elementów zaangażowanych zostaje w proces doskonalenia.

A jaki w ogóle był cel?

Nim jednak zastosujemy powyższe wskazówki, wróćmy na chwilę do celu. Jeśli brzmiał on:

Chcę zacząć biegać – to w zasadzie już go zrealizowałeś,

Będę biegać – to kiedyś będziesz, ale wcale nie musi to być dziś,

Od dziś biegam trzy razy w tygodniu – super, a w jakie dni?

Przebiegnę maraton – nic to nie mówi o trenowaniu.

Jak więc widzisz zdanie przewodnie, które ma Ci towarzyszyć i stanowić kolejny mały motywatorek, też jest ważne. Ułóż je opierając się na rzeczowym komunikacie: kto, gdzie, jak, kiedy, ile, co. Osadź w czasie, przestrzeni a przede wszystkim w swoim życiu i otoczeniu. Gdy po ułożeniu pełnej sentencji, jesteś z siebie zadowolony i dobrze Ci leży Twój cel (bliskim też) przejdź do metodologii Kaizen.

Małe zmiany, to nie tylko małe działania jak truchtanie przez 5 min. To poprawa funkcjonujących procesów, więc skoro biegasz, nie cofaj się (chyba że stan zdrowia każe Ci zwolnić, zmienić chwilowo tryb życia) przeanalizuj, kiedy przyjemność się kończy a zaczyna pokaz siły. To ten właśnie element należy rozwijać stopniowo, bazując na wsłuchaniu się w siebie. Zwiększanie wytrzymałości, budowanie kondycji to nie zmaganie się ze sobą a raczej przeciąganie zabawy, na zasadzie: Mamo jeszcze chwilkę!

Kiedy mi to wejdzie w nawyk?

Jak zapomnisz o tym co robisz, i że to w ogóle robisz. Dopiero gdy porzucisz oczekiwanie, przestaniesz myśleć i zakładać coś z góry, stanie się to częścią twojego życia. Naturalnym elementem każdego tygodnia. A w konsekwencji tego nawyku myśl stanie się słowem, słowo ciałem a dobra forma stanie się faktem.

mm

Agnieszka Smoła

Doświadczony pedagog i coach. Od kilku lat z sukcesem prowadzi coaching indywidualny. Wspomaga klientów w poszerzeniu samoświadomości, wyrabianiu nowych nawyków, niwelowaniu siły blokujących przekonań, motywuje do osiągania wyznaczonych celów. Fascynuje ją zdrowy styl życia.

Bieganie jak orka na ugorze, czy jak Kaizen?
Udostępnij
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *